Fot. Krzysztof Wilk

W pojedynku spadkowicza z wiceliderem żaden z zespołów nie udowodnił swojej wyższości i po dwóch bramkach, choć wyjątkowej wręcz urody, mecz UKS-u Karnków z Atomem Grądy-Malerzowice Małe zakończył się remisem. W pierwszej połowie przewagę mieli gospodarze, z kolei po zmianie stron, z minuty na minutę rósł napór przyjezdnych. Już w pierwszej akcji meczu Kamil Trudzik mógł pokonać bramkarza gości, ale piłka po jego strzale minimalnie przeszła obok słupka bramki strzeżonej przez Marcina Zaczyka. Jeszcze bliżej celu był Jarosław Taranek, który w 13 minucie, po akcji Grzegorza Rogotowicza trafił w słupek. Dwadzieścia minut później sprawy w swoje ręce wziął grający trener karnkowian, Miłosz Bandura, który na osiemnastym metrze zakręcił kilkoma obrońcami i precyzyjnym strzałem zapakował piłkę obok interweniującego bezradnie Zaczyka.

Po zmianie stron Atom zaczął stwarzać swoje sytuacje bramkowe. W 61 minucie Adrian Tajs zmusił do pokazania swoich umiejętności Pawła Kubata, który wyciągnięty jak struna wybił piłkę na rzut rożny. Ten sam zawodnik pokazał jeszcze większe umiejętności, kiedy w 73 minucie otrzymał długie podanie od Jakuba Zaczyka i stojąc tyłem do bramki, z bramkarzem „na plecach”, bez odwracania się wpakował górą piłkę do siatki. Losy meczu mogły jeszcze dwukrotnie ulec zmianie, mniej więcej 10 minut po tym. Najpierw, po strzale Jakuba Zaczyka, zmierzającą w okienko piłkę wybił Paweł Kubat, a po chwili w sytuacji sam na sam znalazł się Kamil Trudzik, ale nie zachował chłodnej głowy i praktycznie podał piłkę w ręce bramkarza gości.

Miłosz Bandura (grający trener Karnkowa)
: – Pierwsza połowa była ze wskazaniem na naszą drużynę. W drugiej części, ze względu na brak zmian oraz zawodników, którzy są naszymi podstawowymi piłkarzami, bądź wchodzącymi często z ławki, przeważali goście. Skoro w drugiej połowie przeważały Grądy, a w pierwszej Karnków, to moim zdaniem był to mecz na remis. Jednak nie uważam, że jest on naszym sukcesem. Bardziej straciliśmy dwa punkty, niż zyskaliśmy jeden. Uważam, że potencjał naszego zespołu jest duży i zawsze gramy o zwycięstwo. I tak też było w dzisiejszym meczu z wiceliderem naszej grupy. Niestety, ale w tym roku, po spadku z ligi okręgowej, nie idzie nam. Treningi mamy dwa razy w tygodniu. Młodzież ucząca się, której nie było dzisiaj na meczu, trenuje przeważnie tylko w piątki. Pozostali ćwiczą jeszcze we wtorki. Na treningach jest nas od ośmiu do szesnastu. Głównym powodem nieobecności jest to, że ludzie pracują. Dzisiaj ze względu na kontuzje, wesela itp. mieliśmy wąską ławkę. Często jest jednak tak, że jak gramy u siebie, to jest nas więcej niż osiemnastu i część zawodników musi iść na trybuny.

Dawid Śliż (asystent trenera Atomu): – Było to spotkanie drużyn, które tak naprawdę grają różną piłkę. Mieliśmy trochę więcej atutów, ale nie potrafiliśmy w drugiej połowie strzelić drugiego gola i skończyło się remisem, który jest chyba trochę bardziej szczęśliwy dla gospodarzy. Mogliśmy to spotkanie wygrać. W pierwszej połowie daliśmy się trochę zaskoczyć gospodarzom tym graniem na chaos. Trochę też nam wiatr przeszkadzał. Jednak pretensje możemy mieć tylko do siebie. Tutaj należało wygrać. Jeśli myślimy o awansie, to na wyjeździe też trzeba punkty zdobywać. My gramy przeważnie na mniejszych boiskach. Może chłopaków trochę zaskoczyło to, że tu jest dużo przestrzeni. Zabrakło tego, żeby rozciągnąć grę na całą szerokość boiska.

Klasa A, gr. 3. UKS Karnków – LKS Grądy-Malerzowice Małe 1-1 (1-0)
Bramki: 1-0 Bandura – 33., 1-1 Tajs – 73.

Żółte kartki: P. Bednarz (Karnków) – Kargol, Zawadzki, Barański, Tajs, Marcinek, J. Zaczyk (Atom).

Karnków: Kubat – G. Rogotowicz (46. Cal), M. Rogotowicz, K. Rogotowicz (55. M. Bednarz), Bandura, Marciniak, Rączka, Ziółkowski, Trudzik, Kunderman (25. P. Bednarz), Taranek.
Trener: Miłosz Bandura.

Atom
: M. Zaczyk – Zawadzki, Czajka, Jawor, Kargol (46. Pajestka – 66. Wdowczyk), Lis, Kachel (57. J. Zaczyk), Marcinek, Lipiński, Tajs, Barański (65. Szachniewicz).
Trener: Jakub Zaczyk.

Sędziował: Mateusz Ramus (Opole).

Widzów: 60.

Reporter Krzysztof Wilk