Łambinowicki obiekt piłkarski, choć położony jest w pięknym, leśnym anturażu swoim wyglądem przypomina czasy „gierkowskie” ubiegłego stulecia, odbiegając nieco od dzisiejszych standardów. Jego ozdobę (z logo zakładów „CELPA”) stanowi wiekowy zegar boiskowy, który – jak mówią miejscowi działacze – wciąż jest „na chodzie” zaskakując sprawnością. Jedynie część trybun z nowymi siedziskami – w liczbie ponad dwustu – może sugerować, że to początek grubszych zmian w siedzibie tamtejszego Metalowca. – W maju przyszłego roku szykują się kolejne inwestycje w ten obiekt, bo planujemy przeprowadzenie renowacji murawy i budowę studni – uchyla rąbka tajemnicy Andrzej Gandziała, wiceprezes łambinowickiego Metalowca.

– Nowa nawierzchnia będzie posiadała automatyczne nawodnienie, więc będzie łatwiej o jej właściwe pielęgnowanie. Za kilka miesięcy będziemy obchodzili 70 rocznicę istnienia naszego klubu, dlatego chcemy się sprężyć, by zdążyć z robotami na czas. Z okazji tak zacnych urodzin planujemy zorganizowanie imprezy z wielką pompą, a jedną z jej atrakcji będzie wizyta drużyny klubu polskiej ekstraklasy – dodaje. Łambinowicki klub obecnie posiada drużynę seniorów i dwa zespoły młodzieżowe: juniorów młodszych i młodzików. Najstarsi – trenowani przez Marka Jarzynkę – obecnie biją się o ligowe punkty na poziomie „serie A”, ale nie jest tajemnicą, że apetyty miejscowych piłkarzy i działaczy sięgają dzisiaj ligi okręgowej, a w przyszłości nawet seniorskiej elity w naszym województwie.

– Upłynęło już sporo czasu od momentu, gdy Metalowiec liczył się w województwie, dlatego chcemy dobrą pracą w klubie nawiązać do tych chlubnych kart w naszej historii. W tym sezonie postawiliśmy sobie za cel awans ligę wyżej, ale to jest sport, dlatego trzeba brać pod uwagę także inne warianty. Łatwo nie będzie, a głównym faworytem w wyścigu o promocję do okręgówki wydaje się Fortuna Głogówek, z którą nie tak dawno – po kapitalnym widowisku – przegraliśmy wysoko, bo aż 1-4 – mówi zastępca prezesa. Jak obecnie wiedzie się łambinowiczanom w lidze? Ano zupełnie nieźle, bo po 12 rozegranych spotkaniach lokują się oni w pierwszej trójce.

Ostatnim sprawdzianem sportowych możliwości gospodarzy był pojedynek z solidnym beniaminkiem z podprudnickiego Dytmarowa. Warunki atmosferyczne i stan boiska nie pozwalały na futbolowe fajerwerki, dlatego zacierali ręce ci, którzy od sobotniego widowiska oczekiwali przede wszystkim męskiej gry. Tej było nawet w nadmiarze, ale choć „trup ścielał się gęsto” o brutalności nie mogło być mowy. Grający „gołą jedenastką goście” znacznie lepiej przystosowali się do ciężkiej murawy i w 18.minucie po faulu miejscowych we własnej szesnastce zasłużenie objęli prowadzenie. Wynik z 11.metrów po myśli dytmarowian otworzył Grzegorz Krzywoń, który siał najwięcej zamieszania w defensywie Metalowca. Wcześniej – z tym, że po drugiej stronie boiska – doskonałą okazję zaprzepaścił Dawid Kownacki, którego rajd lewym skrzydłem udaną interwencją zatrzymał Marcin Minorowicz.

Pierwszą połowę lepszym wrażeniem zamknęli goście, którym przewagi do dwóch goli w 30 minucie, próbą z dystansu omal nie zwiększył wspomniany Krzywoń. Futbolówka o centymetry minęła jednak słupek bramki gospodarzy. Po zmianie stron miejscowi postawili wszystko na jedną kartę, a ich ofensywne zakusy dosyć szybko przyniosły w końcu skutek. Z boku szesnastki z rzutu wolnego dośrodkował Marek Jarzynka, lecz arbiter przerwał akcję upominając grającego trenera Metalowca, by ten poczekał na gwizdek. W powtórce wszystko odbyło się już zgodnie z przepisami. Jarzynka wrzucił piłkę w pole karne, a zbiegający na krótki słupek Rafał Bodziarczyk trącił ją głową zaskakując zasłoniętego golkipera rywali.

Niesieni dopingiem i „dymną” oprawą kibiców gospodarze zwietrzyli szansę na wyszarpanie wygranej i dopięli swego w 82 minucie. Spora zasługa w tym jednego ze stoperów Dytmarowa, który spadającą piłkę odbił głową w kierunku własnej bramki. Tam czekał już na nią Sebastian Drozd. Snajper Metalowca w stuprocentowej sytuacji zrobił swoje i za chwilę utonął w ramionach kolegów ciesząc się z trafienia „za trzy”, bo tyle na koncie punktowym przybyło jego ekipie. W doliczonym czasie gry piłkę na nodze na wagę remisu miał jeszcze Krzywoń, ale w jaki sposób szarżę napastnika gości zatrzymał strzegący miejscowej „świątyni” Tomasz Kania, wie chyba tylko on sam.

Adam Łojek (Dytmarów): – Mimo, że przyjechaliśmy tutaj słabszym składem, to udało nam się długo prowadzić grę, a w parze z nią szedł korzystny wynik. Dwa błędy kosztowały nas jednak drogo i wracamy do domu z niczym. W końcówce mieliśmy sytuację na doprowadzenie do remisu, ale nasz zawodnik zamiast położyć się na karnego próbował utrzymać się na nogach i bramkarz zdołał go zatrzymać. Przegraliśmy ten mecz trochę na własne życzenie. Piłkarsko zaprezentowaliśmy się nawet nieźle, ale co z tego skoro punkty zdobyli nasi rywale. Gramy dla własnej przyjemności i naszych kibiców, więc wypada mieć nadzieję, że będzie już tylko lepiej.

Marek Jarzynka (Metalowiec): – Jesteśmy taką drużyną, która więcej „smrodu” pod bramką rywala robi dopiero w drugiej połowie i mecz z Dytmarowem był tego dowodem. Zaczęliśmy bardzo nerwowo i dosyć szybko musieliśmy gonić wynik, ale Metalowiec zawsze słynął z tego, że nigdy się nie poddaje. W każdym spotkaniu gramy o wygraną, dlatego po trafieniu na 1-1 poszliśmy za ciosem. W ostatniej minucie nasz wysiłek mógł pójść na marne, ale Tomek świetnie się spisał w bramce i uratował nam wygraną. Jesteśmy w czubie tabeli, ale czas pokaże czy uda nam się powalczyć o coś więcej niż miejsce na podium.

A-klasa, grupa 4: Metalowiec Łambinowice – LZS Dytmarów 2-1 (0-1)

0-1 Krzywoń (karny) – 18., 1-1 Bodziarczyk (głową)-60., 2-1 Drozd-82.

Metalowiec: Kania – Kowalski, M.Komurek, Derkacz (46.Całka), Bodziarczyk, Rudyk, Kownacki (55.Kowalski), Soforek (46.Barcik), Drozd (85.Zięba), K.Komurek, Jarzynka (88.Szober). Trener Marek Jarzynka.

Dytmarów: Minorowicz – Galik, Łojek, Kurowski, Mielnik, Kubatek, M.Kowalski, Profic, Baracz, Krzywoń. Trener Bogusław Łojek.

Żółte kartki: Drozd, M.Komurek, Jarzynka – M.Kowalski, Profic, Mielnik, Krzywoń.

Czerwona kartka: M.Kowalski (80 min., Dytmarów – 2 żółte).

Sędziował: Mateusz Saliński (KS Opole).

Widzów: 100.

⚽ KS Metalowiec Łambinowice 🆚 LZS Dytmarów

Opublikowany przez Opolski Związek Piłki Nożnej Wtorek, 6 listopada 2018

Reporter Mirosław Szozda.