W chwili obecnej beniaminek okręgówki LZS Skorogoszcz odnotowuje swój najlepszy okres w historii klubu. Absolutny nowicjusz na tym szczeblu rozgrywek, po rundzie jesiennej zajmuje pierwsze miejsce w tabeli swojej grupy i jest poważnym kandydatem do wywalczenia awansu do BS Leśnica 4 ligi. Marsz klubu ze Skorogoszczy z B klasy na poziom klasy okręgowej wiąże się z postacią dobrze znanego w opolskim środowisku piłkarskim Marcina Fecia. Były golkiper opolskiej Odry pojawił się w Skorogoszczy w charakterze trenera kilka lat temu i od tego momentu klub z tej miejscowości notuje stały progres wyników. – Marcin umiejętnie zmobilizował piłkarzy i zbudował z nich prawdziwy kolektyw – mówi z uznaniem prezes LZS Skorogoszcz Zdzisław Śrutwa. – Nie miał łatwego zadania, gdyż nas nie stać na transfery. Pozyskiwał zawodników młodych, niechcianych w innych klubach. Potrafił ich scalić w jedność, w drużynę. Stworzył ekipę, w której wszyscy się bardzo szanują, a nie patrzą jedynie na to, czy po meczu jest kasa. Klub nie płaci piłkarzom za grę, mogą co najwyżej liczyć na nagrody, od czasu do czasu.

Sukces piłkarski jak to często bywa w życiu wyprzedził możliwości organizacyjne LZS-u Skorogoszcz. Z tej przyczyny beniaminek musi swoje mecze w charakterze gospodarza rozgrywać w Łosiowie, gdyż obiekt w Skorogoszczy nie przeszedł weryfikacji. – Nie dostaliśmy licencji na grę w klasie okręgowej – potwierdził Śrutwa. – Nie mamy szatni, a ponadto boisko nie jest w całości ogrodzone. Gdy graliśmy w niższych ligach, to piłkarze przebierali się w szatni szkoły podstawowej, która jest oddalona o 200-300 metrów od boiska. Na okręgówkę to jednak nie wystarczy. Boli nas oczywiście to, że nie gramy w swojej miejscowości, ale niewiele możemy zrobić sami. Burmistrz Lewina Brzeskiego obiecał nam, że w 2018 roku zostaną wylane fundamenty pod budowę szatni. Obiecuje ponadto, że w następnym 2019 roku znajdą się środki finansowe i zostanie wybudowany budynek spełniający rolę szatni. Ale, czy tak się stanie? Zobaczymy. Bardzo chciałbym, zarówno ja, zawodnicy i mieszkańcy, aby w przyszłym sezonie zespół rozgrywał swoje mecze w Skorogoszczy.

Sobotni pojedynek, który wywindował LZS Skorogoszcz na fotel lidera, zaczął się dla tego klubu bardzo udanie. Pierwsza składna akcja w 10 minucie przyniosła gospodarzom prowadzenie. Po szybkiej wymianie piłek w dogodnej sytuacji znalazł się Jarosław Witkowski i mocnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Hetmana. Ta część spotkania należała do graczy ze Skorogoszczy, którzy posiadali inicjatywę, częściej znajdowali się przy piłce i stworzyli więcej groźnych okazji do zdobycia bramki. Niewiele do szczęścia zabrakło braciom Tramsz – Kamilowi i Przemysławowi, również Piotr Maślankiewicz mógł uradować swoich kolegów z drużyny. Przyjezdni, którymi umiejętnie dyrygował weteran Janusz Luberda atakowali z rzadka, a najlepszą okazję miał właśnie popularny „Baca”. Jego bardzo nieprzyjemne uderzenie z dystansu minęło jednak w niewielkiej odległości słupek bramki miejscowych.

O losach pojedynku zadecydowały trzy szalone minuty po przerwie, kiedy to padły trzy bramki. Dwa razy niefrasobliwie zachował się blok obronny Skorogoszczy i dwa razy wykorzystali to goście. Ich trafienia przedzielił gol Maślankiewicza, który trafił do siatki Hetmana 20 sekund po starcie pierwszej bramki przez jego zespół. Ta część gry toczyła się już przy lekkiej przewadze przyjezdnych, którzy pomimo niskiej lokaty w tabeli pokazali, że potrafią grać w piłkę nożną. Gospodarzom nie można odmówić chęci, bardzo się starali i robili wszystko, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Nie zdołali jednak tego uczynić i z przebiegu gry remis można uznać za sprawiedliwy wynik. Choć może z lekkim wskazaniem na Skorogoszcz. Doszło jednak do podziału punktów, który oczywiście nie satysfakcjonował gospodarzy. – Sami sobie zawaliliśmy – nie miał wątpliwości K. Tramsz. – Spokojnie mogliśmy to wygrać. Remis to dla nas taka mała porażka.

W podobnym tonie wypowiadał się Jacek Janeczek. – Dzisiejszy mecz z pewnością nie należał do udanych – przyznał Janeczek. – Dwa razy przysnęliśmy i po indywidualnych błędach straciliśmy dwie bramki. Dwa razy prowadziliśmy i nie potrafiliśmy tego utrzymać. Chcieliśmy wygrać tak trochę na siłę, a na dodatek nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji bramkowych. Pomimo tego, trzeba zauważyć, że cała runda jesienna jest dla nas bardzo udana. Jako beniaminek zaprezentowaliśmy się bardzo korzystnie, wygraliśmy na boisku lidera w Lewinie, potrafiliśmy wiele razy odwrócić losy pojedynków, które nie układały się po naszej myśli.

Podczas tej rozmowy do kolegów Janeczki dotarła informacja o porażce Olimpii Lewin Brzeski i w ich szatni rozległo się głośne „ Mamy lidera, Skorogoszcz mamy lidera”. – Nie w takich okolicznościach chcieliśmy fotela lidera – zaznaczał Janeczek. – Powinniśmy to przypieczętować trzema punktami. Szkoda, że się nie udało. Stworzyliśmy sobie jednak perspektywy. Może z tego wyjdzie historyczny awans do 4 ligi? Na pewno mamy taką ekipę, którą na to stać.


Klasa okręgowa, grupa 1: LZS Skorogoszcz – Hetman Byczyna 2-2 (1-0)

1-0 Witkowski – 10., 1-1 Buła – 48., 2-1 Maślankiewicz – 49., 2-2 Krawczyk – 50.

Skorogoszcz: Klimisz – Nowak (74. Kolanko), Janeczek, Chorążeczewski, Stawecki, K. Tramsz, Chruściel (65. Kozłowski), Stupak (61. Paczek), Maślankiewicz, Witkowski (90. Kachel), P. Tramsz. Trener Marcin Feć

Hetman: Grycan – Łysy, Biliński (12. M. Semeres), Gawędzki, Kubaczkowski, Kostrzewa, Szymała, Krawczyk (87. Łyszczyński) , Luberda, K. Semeres (75. Niedbała), Buła. Trener Janusz Luberda

Sędziował: Radosław Narewski (Sulisław).

Widzów 80.

⚽ LZS Skorogoszcz 🆚 LKS Hetman Byczyna

Opublikowany przez Opolski Związek Piłki Nożnej Niedziela, 18 listopada 2018

Reporter Sławomir Jakubowski.