Prawdziwe „deja vu” przeżyli piłkarze gogolińskiego MKS-u w wyjazdowym starciu z krapkowicką Unią. Derby powiatu krapkowickiego ponownie zakończyły się zwycięstwem gospodarzy, a końcowy rezultat spotkania był identyczny jak meczu rozegranego pod koniec listopada ubiegłego roku. Krapkowiczanie po raz drugi z rzędu przed własną publicznością pokonali rywala „zza miedzy” 5-2 rewanżując się za wstydliwą porażkę 0-4 z ostatniej kolejki ubiegłego sezonu.

Grad goli nie był jedyną atrakcją czwartoligowego widowiska. Pół tysiąca widzów i wyjątkowa oprawa „niegrzecznej” części fanów Unii dodała kolorytu zawodom. Od strony sportowej o pierwsze emocje na trybunach zadbał Rafał Niespodziński. Po kwadransie badania wzajemnych możliwości pomocnik miejscowych jako pierwszy dopadł piłki dośrodkowanej przez Patryka Matuszka i głową wpakował ją do siatki obok bezradnego golkipera MKS-u.

Zanim obydwa zespoły udały się na przerwę o zmianę wyniku postarał się Adam Steczek wykańczając składną akcję zespołu. Wydawało się, że losy potyczki są już rozstrzygnięte, tymczasem wystarczyło ledwie 7 minut drugiej połowy, by Gogolin wrócił do gry. Najpierw Denis Kipka skorzystał z podania Kamila Szampery i głową dał gościom kontaktowego gola. Chwilę później to asystent wystąpił w głównej roli bezpośrednio trafiając z rzutu wolnego i na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 2-2. Z chwilowego letargu gospodarzy obudził przebywający ledwie od kilkudziesięciu sekund na murawie Orest Shuliha.

Ukrainiec w barwach krapkowickiej drużyny dostawił tylko nogę przed pustą bramką i przyjezdni znowu stanęli pod ścianą. Zostali tam do końca meczu, a zadbali o to Jarosław Wośko i Patryk Matuszek. – Gram w Unii od dziecka i gol w derbach to zawsze coś wielkiego. Przespaliśmy początek drugiej połowy, na szczęście szybko się podnieśliśmy i końcówkę meczu rozegraliśmy po swojemu – podsumował popularny „Wosiu”. Potyczka Krapkowic z Gogolinem była wyjątkowa za sprawą rodzinnych pojedynków. Cały mecz po raz pierwszy przeciwko sobie zagrali Filip i Kamil Szamperowie, kolei kilkanaście minut walki między sobą zaliczyli także Kacper i Jakub Pindralowie.

BS 4 liga opolska: Unia Krapkowice – MKS Gogolin 5-2 (2-0)

1-0 Niespodziński (głową)-16., 2-0 Steczek-43., 2-1 Kipka (głową)-50., 2-2 K.Szampera (z wolnego)–52., 3-2 Shuliha-56., 4-2 Wośko-66., 5-2 Matuszek-78.

Krapkowice: Sobawa – Rychlewicz, Kwiatkowski, F.Szampera, Dyczek – Szafarczyk (55.Shuliha), Remień (82.J.Pindral), Steczek, Niespodziński, Matuszek (80.Sobota) – Wośko (76.Werner).
Trener Łukasz Wicher.

Gogolin: Żmuda – Rusin, Sobek (46.Szydłowski), K.Pindral, Czabanowski – Nowak (59.Gajda), K.Szampera, Prefeta, Kaczmarek (46.D.Mikołajczyk)– T.Mizielski (80.M.Mizielski), Kipka.
Trener: Adrian Pajaczkowski.

Żółte kartki: Remień – Czabanowski, K.Szampera.

Sędziował: Marcin Biegun (Nysa).

Widzów: 500.

📸 KS Unia Krapkowice 🆚 MKS Gogolinfot. Mirosław Szozda

Opublikowany przez Opolski Związek Piłki Nożnej Niedziela, 9 września 2018

Reporter Mirosław Szozda.