fot. Jakub Trzaska

Podczas kwietniowego Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego OZPN Łukasz Wójcik został nowym wiceprezesem Opolskiego Związku Piłki Nożnej. Wcześniej był on już aktywny w regionalnych strukturach piłkarskich. Pracował także w centrali, w Polskim Związku Piłki Nożnej, jako wiceprzewodniczący Najwyższej Komisji Odwoławczej. Teraz odebrał nominację na przewodniczącego tejże komisji.

I właśnie o nowej funkcji, samej Najwyższej Komisji Odwoławczej oraz zmianach, które mogą w niej nastąpić, porozmawialiśmy z jej nowym przewodniczącym Łukaszem Wójcikiem.

Jakub Trzaska, OZPN: Panie Prezesie, jest Pan kolejną osobą, co oznacza jeszcze więcej tych osób, w Warszawie, w Polskim Związku Piłki Nożnej. To cieszy i to bardzo dobrze świadczy o naszej opolskiej, regionalnie piłce nożnej?

Łukasz Wójcik, przewodniczący Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN, wiceprezes OZPN: Oczywiście. Każda osoba, która ma wpływ na decyzje podejmowane na szczeblu centralnym, to jest wartość dodana dla piłki opolskiej. Jesteśmy widoczni, dostrzegalni. A dzięki temu też mamy wpływ na to, co dzieje się na poziomie centralnym.

Został Prezes przewodniczącym Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN. Cóż to za komisja? Czym się zajmuje?

Upraszczając może definicję tej komisji, to jest sąd najwyższy w piłkarskim sądownictwie. Tak to można określić. Jest to najważniejsza komisja w strukturach jurysdykcyjnych, czyli rozpoznaje wszystkie odwołania, zażalenia, kasacje od orzeczeń organów niższego rzędu, czyli od komisji odwoławczych w Wojewódzkich Związkach Piłki Nożnej.

Rozpoznaje też wszelkie kary dyscyplinarne, które nakłada Komisja Ligi, a także rozpoznaje wszystkie kwestie, które są sporne na etapie odwołania od decyzji Komisji Rozgrywek. Czyli jeżeli zapadają decyzje, które dotyczą walkowerów. Na przykład, jeśli któryś z zespołów jest niezadowolony z tego tytułu, odwołuje się do Najwyższej Komisji Odwoławczej, żeby ta rozstrzygnęła, czy nałożona kara była rzeczywiście słuszna.

Czyli to jest taka komisja, która łączy zarówno te aspekty sportowe z aspektami prawnymi?

Tak jest. Nad nami jest tylko Polski Komitet Olimpijski, dlatego jesteśmy ostatnim bastionem w PZPN-ie przed kierowaniem spraw do PKOL-u, a następnie do Lozanny, czyli do Trybunału Sportowego.

W Polskim Związku Piłki Nożnej doszło do wielu zmian, na wielu stanowiskach. Pojawiły się nowe nominacje, nowe twarze. Wiceprezes PZPN ds. piłkarstwa amatorskiego, prezes OZPN Tomasz Garbowski mówił wcześniej, że jak pojawiają się nowe osoby, to one zawsze chcą coś nowego wprowadzić, coś zmienić. Jak to wygląda z Waszej perspektywy? Faktycznie tak jest?

W Najwyższej Komisji Odwoławczej jestem już drugą kadencją. Wcześniej byłem wiceprzewodniczącym, więc z boku, można powiedzieć, a czasami nie z boku, obserwowałem to, w jaki sposób tą komisją się zarządza. Natomiast teraz zmieniła się trochę optyka, dlatego że już praktycznie samodzielnie tą komisją kieruję.

Na pewno kilka zmian postanowiłem wprowadzić, przede wszystkim takich, które uproszczą występowanie przed Najwyższą Komisją Odwoławczą. Wcześniej każde posiedzenie musiało odbywać się stacjonarnie. Natomiast w tej kadencji zmierzam do tego, żeby też były posiedzenia hybrydowe. Żeby nie trzeba było przez całą Polskę podróżować do Warszawy i tam wziąć osobisty udział w posiedzeniu komisji.

Kolejną rzeczą jest publikowanie komunikatów, w których zawarte są informacje na temat wydawanych orzeczeń. Tak było ostatnio, kiedy zmienialiśmy decyzję Komisji Dyscyplinarnej dotyczącą zamknięcia części stadionu Wisły Kraków. Jeszcze tego samego dnia pojawił się komunikat. Też po to, żeby wytłumaczyć, dlaczego takie, a nie inne orzeczenie zapadło, co nami kierowało, żeby takie orzeczenie wydać. To też uprościło komunikację z mediami, z dziennikarzami, którzy wcześniej musieli kontaktować się z członkami komisji telefonicznie, żeby dowiedzieć się, co działo się na posiedzeniu. Teraz mają komunikat, który zawiera i uzasadnienie, i pewne wytłumaczenie, dlaczego tak, a nie inaczej postąpiliśmy.

W naszej rozmowie odnoszę wrażenie, że komisja ma nad czym pracować…

Nasza praca to jest też przygotowywanie się do poszczególnych spraw. Każdą sprawę, każdy wniosek, trzeba dokładnie przeanalizować. To nie są sprawy, które są zawarte na jednej kartce papieru. To są praktycznie już prawie akta sądowe.

Każda sprawa ma swoją teczkę. Tam jest cała korespondencja, tam są pisma kierowane przez obie strony. Przebieg posiedzenia też czasami jest dynamiczny, kiedy obie strony się stawiają przed Najwyższą Komisją Odwoławczą. Każda ma swoje racje, które ponownie jeszcze prezentuje. Później jest narada nad wydaniem orzeczenia, a następnie uzasadnienie tego orzeczenia, więc to wszystko generuje trochę czasu.

Tych posiedzeń mamy około 2-3 w miesiącu, więc staramy się w ten sposób postępować, żeby jednego dnia jak najwięcej spraw rozstrzygnąć. Od rana do późnego popołudnia taka sesja przebiega.

fot. Jakub Trzaska

To teraz panie Prezesie wróćmy na nasze opolskie podwórko. Ma Prezes jeszcze czas, żeby spędzać go na boiskach? Od kilku sezonów jest pan przecież zawodnikiem Piasta Opole w Klasie A. Szykują się kolejne występy?

O to trzeba pytać trenera Piasta Opole, czy będzie dawał kolejne minuty (śmiech). Natomiast oczywiście, jeżeli tylko zdrowie pozwoli, to będę chciał jeszcze Piastowi pomóc.

To najtrudniejsze pytanie zostawiłem na koniec. Ono również dotyczy właśnie Piasta Opole. Mam wrażenie, że plany w drużynie są ambitne. Za wami mecz na szczycie w waszej grupie Klasy A. Awans do Klasy Okręgowej już za pasem?

Tak, celem jest awans. Już wiemy, że nie udało się tego dokonać sezon po sezonie, ale ciągle o to walczymy.

Natomiast oczywiście kluczowy jest rozwój zespołu i cały czas poprawa jakości naszej gry, stopniowe odmładzanie zespołu. Przede wszystkim ta nasza gra musi się podobać, bo to o to chodzi na tym poziomie rozgrywek. A jeżeli będzie gra się podobała, to będą też wyniki i będą kolejne awanse.

To, że Prezes wciąż jest czynnym zawodnikiem, pomaga Prezesowi w podejmowaniu decyzji w Najwyższej Komisji Odwoławczej?

Oczywiście, że tak! Przy ocenie różnych sytuacji boiskowych, przy analizie kar, jakie są stosowane wobec zawodników, wobec działaczy, inaczej się traktuje tego typu sytuacje, kiedy w tym się uczestniczyło lub było świadkiem.

Zawsze uważałem i nadal uważam, że praktyka wraz z teorią zawsze powinna współgrać.