fot. Jakub Trzaska

W świetnym stylu LZS Domaszkowice wrócił na poziom Bank Spółdzielczy w Leśnicy 4. Ligi Opolskiej. Na tym jednak nie poprzestał, bo w rundzie jesiennej spisuje się znakomicie. Przed ostatnią serią gier jest najlepszym z beniaminków, plasując się tuż za trzema najlepszymi ekipami.

Duża w tym zasługa mądrego i skutecznego budowania nowego zespołu. Do LZS-u dołączyli m.in. bramkarz Piotr Kowalczyk, obrońca Oleksandr Zozoulia czy pomocnik Abulai Dabo. Cała trójka grała już na tym, a także i na trzecioligowym poziomie.

Wszystko świetnie poskładał trener Wojciech Bajor, który z ekipą z Domaszkowic ten awans wywalczył. I właśnie o budowie składu, rundzie jesiennej i planach na przyszłość porozmawialiśmy ze szkoleniowcem drużyny LZS-u.

Jakub Trzaska, OZPN: Trenerze, jesteśmy po meczu z Po-Ra-Wiem Większyce. Meczu trudnym, ale też bardzo ważnym dla was. Bo mam wrażenie, że taki niemały niedosyt pojawił się w Domaszkowicach w ostatnich tygodniach. A dzisiaj zdobywacie cenne trzy punkty i wracacie na zwycięską ścieżkę.

Wojciech Bajor, trener LZS-u Domaszkowice: Myślę, że tak. Dzisiaj zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty, z trudnym przeciwnikiem, który ostatnio złapał wiatr w żagle.

Mieliśmy spory niedosyt po meczach w Karłowicach, po spotkaniu u siebie ze Śląskiem Łubniany. W pierwszym z nich porażka, w drugim podział punktów. Na szczęście dzisiaj udało się zagrać za trzy punkty. Po naprawdę trudnym meczu, meczu walki. Udało nam się dowieźć zwycięstwo do końca, bo w niektórych fragmentach spotkania Po-Ra-Wie miało też swoje szansę na gole. Ale na koniec liczy się to, co do bramki wpadło.

Jesteście najlepszym beniaminkiem BS w Leśnicy 4. Ligi Opolskiej. Wiadomo, jeszcze jeden mecz przed Wami, zresztą bardzo trudny i do niego będę chciał w tej rozmowie wrócić. Ale patrząc z perspektywy tej rundy, bo myślę, że już możemy ją powoli podsumowywać. Jesteście zadowoleni z tej liczby punktów, którą macie? I miejsca, w którym jesteście?

Powiem tak, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak podsumowalibyśmy sobie te wszystkie mecze, w których gubiliśmy punkty, mogliśmy jeszcze coś od siebie w nich dołożyć. I pchnąć to mocniej do przodu. Tych punktów byłoby dzisiaj pewnie jeszcze więcej.

Aczkolwiek, jeżeli przed sezonem ktoś by nam powiedział, każdemu w klubie, że po rundzie, na razie jeszcze oczywiście nieskończonej, będziemy na 4. miejscu w tabeli 4. ligi, to każdy by taki rezultat brał w ciemno. I każdy byłby na pewno z niego bardzo zadowolony.

Co w takim razie wydarzyło się w Domaszkowicach? Co się stało, że po tym powrocie, po nauce, myślę, 4. Ligi, teraz ten zespół wygląda zupełnie inaczej?

Myślę, że na pewno zarząd, prezes, ogólnie wszyscy pracujący w klubie, wyciągnęli wnioski po tym spadku. Jednak ta 4. liga to nie jest już Klasa Okręgowa. Ja też dołączyłem do klubu jeszcze przed awansem. Troszkę przebudowaliśmy go już wtedy. Po samym awansie też doszło do nas kolejnych kilku wartościowych zawodników.

Udało się to fajnie poskładać, to się dobrze zazębiło. I w tym momencie regularnie punktujemy, gra wygląda bardzo dobrze. Czyli te nasze działania okazały się skuteczne. Każdy punkt jest obecnie na wagę złota tak naprawdę i z tego się cieszymy.

fot. Jakub Trzaska

To ja jeszcze dorzucę do tego co trener powiedział – doświadczenie. Bo w LZS-ie Domaszkowice teraz tego doświadczenia jest bardzo dużo. Mówię tu o tym doświadczeniu czwartoligowym, a nawet trzecioligowym w niektórych przypadkach.

Na pewno chłopcy, którzy dołączyli do nas, niewątpliwie to doświadczenie posiadają i na tym też bazujemy. Raz, że są to bardzo wysokie umiejętności, a dwa to doświadczenie, o którym Pan przed chwilą wspomniał. Myślę, że jedno idzie z drugim w parze.

Też mamy troszkę młodości, bo młodych chłopców też mamy. Są oni powoli wprowadzani do pierwszego składu. Dają radę. I myślę, że to jest dla klubu ogromna wartość dodana, również w jego perspektywie na przyszłość. Staramy się więc połączyć to doświadczenie z naszą młodzieżą. Oby ciągle szło to do przodu i w dobrym kierunku.

To jeszcze trenerze, dwie kwestie. W pierwszej kolejności powiedzmy o charakterze zespołu, bo tu dużo też zależy od charakteru trenera. Nawet w dzisiejszym meczu było widać, że dla LZS-u nie ma straconych piłek. Myślę, że duża w tym zasługa tego, że trener tak mocno żyje przy linii bocznej.

Trudno mi powiedzieć, czy to chłopakom pomaga, czy im to przeszkadza. Mam na myśli te moje reakcje przy ławce rezerwowych. Trzeba by było ich zapytać (uśmiech).

Natomiast patrząc przez pryzmat wyników, patrząc na to, jak wyglądamy, jak nam idzie, myślę, że raczej to jest na plus, zarówno dla nas, jak i dla chłopaków. Także nie zmieniamy tego (śmiech).

Przed Wami bardzo trudne spotkanie w ostatniej kolejce rundy jesiennej, czyli starcie z Ruchem Zdzieszowice. Później jeszcze mecz Wojewódzkiego Pucharu Polski.

Ruch Zdzieszowice to niewątpliwie bardzo mocny zespół. Na pewno wyniki o tym świadczą i jego pozycja w tabeli. Rozmawialiśmy już z chłopakami na treningu. Na pewno nie pojedziemy tam na skazanie, na pożarcie. Pojedziemy powalczyć. We wcześniejszych meczach z faworytami też udawało nam się grać jak równy z równym, zapunktować i nawet wygrać.

Dopóki piłka w grze wiadomo, że wszystko jest możliwe.