
Leszek Nowosielski to piłkarz, którego w naszym regionie przedstawiać nie trzeba. Przez ostatnich 7 lat reprezentował on barwy LZS-u Starowice Dolne, w którego barwach grał na poziomie 3. i 4. Ligi. Jednak w przerwie zimowej obecnego sezonu zdecydował się zamienić Starowice Dolne na Starościn, w barwach którego będzie walczył o punkty na poziomie BS w Leśnicy 4. Ligi Opolskiej.
I właśnie o zmianie klubu, plotkach transferowych i adaptacji w nowym zespole porozmawialiśmy ze środkowym pomocnikiem z przeszłością w polskiej Ekstraklasie i klubach szkockich.
Jakub Trzaska, OZPN: Po 7 latach zdecydowałeś się opuścić LZS Starowice. Co zadecydowało o transferze już zimą?
Leszek Nowosielski, nowy pomocnik LZS-u Starościn: Z klubem rozstaliśmy się w bardzo dobrej atmosferze, pełnej wzajemnego zrozumienia. Do dziś mam stały kontakt z trenerem i zawodnikami, więc absolutnie nie jest to zamknięcie relacji, a jedynie zakończenie pewnego sportowego etapu.
Głównym powodem była zmiana realiów po awansie do 3. Ligi – automatycznie zwiększyła się liczba treningów, co przy moich obowiązkach zaczęło stanowić spore wyzwanie pod względem frekwencji.
Piłka nożna to wspaniały sport i zawsze będzie ważną częścią mojego życia, ale nie jest jego jedyną częścią. Dochodzą obowiązki zawodowe, a przede wszystkim mój pięcioletni syn, któremu chcę poświęcać jak najwięcej czasu i uwagi. To był moment, w którym musiałem na spokojnie poukładać priorytety i podjąć decyzję najlepszą dla nas wszystkich.
Dlaczego zdecydowałeś się więc zejść jedno piętro niżej, do 4. ligi?
Tak jak wspomniałem wcześniej, na ten moment nie byłem w stanie trenować tyle, ile bym chciał, i ile wymaga poziom trzecioligowy. Decydując się na grę w 4. Lidze, kierowałem się przede wszystkim realizmem. Liczba treningów na tym poziomie jest dla mnie znacznie łatwiejsza do pogodzenia z obowiązkami zawodowymi i życiem prywatnym.
Chciałem wybrać rozwiązanie, w którym nadal mogę dawać z siebie maksimum na boisku, a jednocześnie funkcjonować w sposób poukładany poza nim.
Dlaczego akurat LZS Starościn, skoro plotek transferowych z Twoim udziałem było sporo?
Jeśli chodzi o wybór LZS-u Starościn, decyzja zapadła dość szybko, mimo że rzeczywiście pojawiało się sporo różnych plotek transferowych.
Bardzo szybko skontaktował się ze mną dyrektor sportowy klubu, Michał Buła, którego poznałem wcześniej, gdy był jeszcze trenerem w iPrime’ie Bogacica. Podczas naszego spotkania przedstawił mi sposób funkcjonowania klubu, opowiedział o jego strukturze oraz zaprezentował zarówno krótkoterminową, jak i długofalową wizję rozwoju na najbliższe lata.
To konkretne podejście, jasny plan i szczerość w rozmowie sprawiły, że uznałem to za najlepsze miejsce, aby rozpocząć nowy etap.

W Starościnie tworzy się nowy, długofalowy projekt?
Zdecydowanie tak. Choć jestem w LZS-ie Starościn dopiero od kilku tygodni, już teraz mogę powiedzieć, że w klubie funkcjonują naprawdę solidne struktury organizacyjne. Widać ogromne zaangażowanie wielu osób, którym autentycznie zależy na dobru klubu.
Pod względem organizacyjnym klub cały czas się rozwija i tworzy zawodnikom bardzo dobre warunki do pracy – naprawdę na wysokim poziomie jak na realia 4. Ligi. To pokazuje, że nie jest to działanie na chwilę, lecz przemyślany, długofalowy projekt.
Adaptacja w nowym środowisku już zakończona? Teraz domowe mecze będziesz grał na dość specyficznym, krótkim boisku.
Myślę, że w dużej mierze tak, choć pełna adaptacja na pewno jeszcze chwilę potrwa. Sporo zawodników znałem już przed przyjściem do Starościna, a z pozostałymi zdążyliśmy się dobrze poznać, więc pod tym względem wejście do szatni było zdecydowanie łatwiejsze.
Jeśli chodzi o boisko, nie miałem jeszcze wielu okazji, by je dobrze poznać. W okresie zimowym trenowaliśmy na sztucznej nawierzchni w Namysłowie, gdzie rozgrywaliśmy również sparingi. Prawdopodobnie od przyszłego tygodnia zaczniemy już trenować na naszym obiekcie w Starościnie.
Boisko jest rzeczywiście dość krótkie i specyficzne, ale wierzę, że szybko się do niego przystosuję. Mam nadzieję, że z czasem stanie się ono naszym atutem i pomoże nam budować przewagę w meczach domowych.
O co będziecie walczyć jako drużyna wiosną? Obecne miejsce w tabeli chyba nie jest satysfakcjonujące?
Zarówno trenerzy, jak i zawodnicy w LZS-ie doskonale zdają sobie sprawę, że pierwsza runda nie była udana, a obecne miejsce w tabeli na pewno nie jest dla nas satysfakcjonujące.
Wiosną chcemy przede wszystkim ustabilizować formę i zacząć regularnie punktować. Każdy z nas zrobi wszystko, aby zespół zaczął wygrywać mecze. Chcemy czerpać radość z gry i pokazywać na boisku swoje możliwości. Chcemy także dawać satysfakcję i powody do dumy całej społeczności, dla której Starościn jest ważnym miejscem na sportowej mapie regionu.
Czekasz już na pierwszy wiosenny gwizdek, czy jednak będzie Ci brakowało rywalizacji w hali, gdzie grasz w barwach Polonii Bielany Wrocławskie?
Nie mogę się doczekać pierwszego meczu w nowych barwach. Przerwa zimowa jest bardzo długa, a sparingi nie do końca oddają meczowy rytm, dlatego z niecierpliwością czekam na pierwszy gwizdek. Myślę, że trener Tomasz Chatkiewicz bardzo dobrze przygotował nas do drugiej rundy – treningi były intensywne, a ich jakość stała na wysokim poziomie. Jestem ciekawy, jak przełoży się to na mecze ligowe.
Gry w hali oczywiście będzie mi brakowało, bo w barwach Polonii Bielany Wrocławskie zawsze dobrze się w niej odnajdywałem. Futsal daje mi dużo radości, szczególnie gdy idą za tym wyniki – w ostatnich latach wspólnie z chłopakami z Bielan wywalczyliśmy awans do 1. ligi i rozegraliśmy wiele naprawdę dobrych spotkań.
Jak wspomniałeś, boisko w Starościnie jest dość krótkie, więc pod pewnymi względami będzie mi przypominać halę. Mam nadzieję, że odnajdę się tam równie dobrze i przełożę swoje atuty na grę na dużym boisku.









