W ubiegłym sezonie MKS Kluczbork walczył o awans do Betclic 2. Ligi. Biało-niebiescy przegrali dopiero w barażach z Błękitnymi Stargard. Ten sezon zespół Łukasza Ganowicza rozpoczął dobrze, ale obecnie złapał małą zadyszkę, przegrywając dwa mecze z rzędu – po 1:2 ze Słowianinem Wolibórz i Zagłębiem II Lubin.
Nie da się jednak ukryć, że w Kluczborku pojawiło się sporo urazów u kluczowych graczy MKS-u. I właśnie o kontuzjach, inauguracji nowej kampanii 3. Ligi oraz planach na przyszłość porozmawialiśmy z trenerem kluczborskiego zespołu – Łukaszem Ganowiczem.
Jakub Trzaska, OZPN: W nowym sezonie rozegraliśmy już sześć kolejek. Śmiało więc możemy porozmawiać o inauguracji kampanii 2025/2026 w Betclic 3. Ligi, grupie 3. W dwóch ostatnich seriach przydarzyły się wam dwie porażki. To duży minus tej inauguracji?
Łukasz Ganowicz, trener MKS-u Kluczbork: Mamy obecnie przyspieszone wprowadzanie do drużyny nowych zawodników. Ze względu na to, że w tydzień wypadło nam sześciu podstawowych piłkarzy ze względu na kontuzje. Wcześniej także Patryk Tuszyński. Więc jak brakuje takich nazwisk, jak choćby Tuszyński, ale też i Dawid Czapliński, Michał Maj, Konrad Janicki czy Neison, wiesz, że będzie trudniej. To są ludzie, którzy są w MKS-ie, żeby decydować o wynikach poszczególnych spotkań.
Piłkarze, którzy wyszli na boisko na mecz z Zagłębiem II Lubin, może wynikiem się nie obronili, ale grą już tak. Mieliśmy swoje sytuacje, nie musieliśmy tego meczu przegrać. Nie dam złego słowa na chłopaków powiedzieć, bo wiem, że każdy z nich dał z siebie 120%. Nie przeniosło się to jednak na wynik.
Z Zagłębiem był to słabszy nasz mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie. W drugiej było już znacznie lepiej. Ostatnio w Woliborzu graliśmy naprawdę dobre zawody. Nam zabrakło skuteczności, przeciwnik miał trochę szczęścia, sprokurowaliśmy w końcówce rzut karny i przegraliśmy.
Drugi mecz z rzędu jesteśmy bez punktów. Ego chowamy więc w kieszeń i nie patrzymy już na poprzedni sezon. To historia. Ale w tamtym też mieliśmy dwa mecze przegrane z rzędu a później wygraliśmy jedenaście kolejnych meczów. Liczę, że od piątku rozpoczniemy kolejną.
Uczniowie rozpoczęli już szkołę to poproszę Cię o ocenę tego startu sezonu. Trzy plus czy więcej?
Do meczu z Zagłębiem oceniłbym na 4. Ale po nim to już takie 3+. To jest zdecydowanie za mało, żeby mieć czerwony pasek (uśmiech).
Musimy się poprawić w kolejnych meczach, jeszcze więcej się starać. Trzeba odrobić lekcje. My już teraz wiemy czego zabrakło przy drugiej, zwycięskiej bramce dla ekipy z Lubina. Wiemy też, co się wydarzyło przy pierwszej straconej bramce. Przy tej jedna rzecz się powtarza w naszym zachowaniu i musimy to wyeliminować.
Grać do przodu potrafimy, musimy jeszcze dołożyć do tego pewną dobrą, pozytywną powtarzalność w defensywie.

Teraz w MKS-ie oczekiwanie? Na pierwsze punkty po tych dwóch kolejkach i na powrót kontuzjowanych zawodników.
Dokładnie. Ja nie chcę nikomu umniejszać, ale zawodnicy, którzy dzisiaj są kontuzjowani, mają papiery na granie, nawet wyżej niż trzecioligowe. Mają doświadczenie, potencjał i wszystko co z tym jest związane.
Chłopaki godnie ich zastępują, ale może gdzieś w tych kluczowych momentach, w ofensywie i defensywie, właśnie tego doświadczenia i nieco jakości brakuje. I tej spokojnej głowy.
Z drugiej jednak strony też nie można tej odpowiedzialności za wyniki spychać na młodych zawodników i debiutantów. Bo też nasi liderzy na boisku, którzy grają, wiedzą, że mogli więcej wyciągnąć z tych dwóch meczów. Szczególnie pod polem karnym przeciwnika.
Całkiem niedawno rozmawialiśmy o całej opolskiej piłce i szansach naszych drużyn, wówczas, na awans do 3. Ligi. Polonia Nysa jest w tych rozgrywkach, LZS Starowice również. Oba te zespoły całkiem nieźle sobie radzą na początku sezonu. A nie zawsze tak bywało. To jest bardzo duży plus dla futbolu w naszym województwie.
Uważam, że wszyscy zaczęliśmy tak samo. Jesteśmy blisko siebie w tabeli. Myślę, że im dalej w lat, to będzie bardziej widoczne, kto jaką siłą dysponuje.
Ale to zdecydowanie cieszy, że wszystkie opolskie kluby są „nad kreską”. I chcą być jeszcze wyżej, i mam nadzieję, że będą. Bo jeśli się regularnie punktuje w tej lidze, to jest to dobry prognostyk na cały sezon.
Sam te mecze oglądałem i te punkty nie są przypadkowe. Polonia i Starowice naprawdę zasłużyły na ten dorobek. Na ich miejscu jeszcze byłbym trochę rozczarowany, że nysianom nie udało się wygrać ze Ślęzą Wrocław, a starowiczanom z LKS-em Goczałkowice. Pewnie im to trochę siedzi w głowie, że jeszcze więcej mogło być tych punktów. Tak, jak u nas Wolibórz. Bo te mecze były do wygrania. Czasem po prostu zabraknie tego szczęścia.
Niemniej jednak raz jeszcze powtórzę – cieszę się, że jest tyle opolskich drużyn w tej lidze. I liczę nawet na to, że będzie ich więcej. Oby nikt nie spadł i wtedy będziemy mieć cztery, a może nawet i pięć, ekip w tych rozgrywkach.
Mówi się, że beniaminkowie zawsze w pierwszym sezonie grają o utrzymanie. A o co gra MKS?
My chcemy poprawić wynik z zeszłego sezonu. Nie będę tutaj głośno mówił jaki to by musiał być wynik.
Nie załamujemy się więc tymi dwiema porażkami. Bardziej martwi mnie obecny stan zdrowia w mojej drużynie. Bo te kontuzje to nie są agrafki i zaraz będą wszyscy do gry. To są urazy wyłączające z gry na 3, 4 tygodnie.

Trenerze, przed wami pierwsze w tym sezonie derby Opolszczyzny. W piątek czeka was wyjazdowe starcie z Polonią Nysa. Z tą drużyną macie chyba małe rachunki do wyrównania, bo to właśnie nysianie wyeliminowali was z walki o Wojewódzki Puchar Polski w ubiegłym sezonie.
To już historia. Z drugiej strony można też powiedzieć, że przegraliśmy wtedy ten puchar, ale walczyliśmy w barażach o awans do Betclic 2. Ligi. A jak wcześniej graliśmy w finale, to trudno było w lidze, też właśnie przez kontuzje.
Z drugiej strony trzeba grać i jeśli mamy okazję wygrać te rozgrywki, to czemu mamy z tego rezygnować.
Dzisiaj czekamy, czy któryś z kontuzjowanych wróci do nas na mecz z Polonią. Ale też obojętnie jakim składem pojedziemy na ten mecz, jesteśmy w stanie ten mecz wygrać. Zresztą jak każdy mecz w tej lidze. Czy derby, czy z liderem, czy z ostatnią drużyną w stawce. Bo to są najtrudniejsze mecze.
W szatni powiedziałem już chłopakom, że mają pełne wsparcie. Mają podnieść głowy i trochę to ego schować w kieszeń. Nie myśleć już o tym, co było kilka dobrych tygodni temu. Tylko pisać nową historię MKS-u Kluczbork. Bo pożaru w klubie jeszcze nie ma, ale jesteśmy na pewno zawiedzeni tymi dwoma ostatnimi spotkaniami.










