
Rok temu piłkarze MKS-u Gogolin byli bardzo bliscy powrotu na poziom wojewódzki. Na ostatniej prostej lepsi okazali się jednak gracze OKS-u Olesno, którzy pokonali gogolinian w dwumeczu barażowym. W obecnych rozgrywkach MKS jest zdecydowanym liderem swojej grupy Football World Klasy Okręgowej i pewnie zmierza do 4. Ligi.
– Mówiłem na przedmeczowej odprawie, że jeśli dzisiaj wygramy, to już naprawdę będzie z górki. Co prawda, do końca sezonu jest jeszcze daleko, ale ta wygrana mocno nas przybliżyła do awansu – tak po piątkowym meczu z Chemikiem Kędzierzyn-Koźle mówił szkoleniowiec MKS-u Adam Sobek.
Nie ma się co dziwić. Pierwszomajowy triumf nad drużyną z Kędzierzyna-Koźla (2:1) spowodował, że gogolinianie mają już 14 punktów przewagi nad trzecią w stawce Victorią Żyrowa. Do końca rozgrywek pozostało tylko 6 kolejek. Istnieje więc scenariusz, w którym MKS cieszy się z promocji do 4. Ligi już w najbliższy weekend.
Żeby się tak stało zespół trenera Sobka musi po prostu wygrać z Orłem Branice.

– Po poprzednim sezonie był delikatny niedosyt. W tym przewaga nad rywalami jest już tak duża, że powoli możemy się znów nazywać czwartoligowcami – ocenia Sebastian Wacław – Gdybyśmy nie przegrali w Żyrowej to może już w Kędzierzynie byśmy mogli świętować awans – dodaje kapitan gogolinian.
Ostatni raz MKS w BS w Leśnicy 4. Lidze Opolskiej grał w sezonie 2023/2024. Klub przeżywał wówczas bardzo trudne chwile. Przez całą kampanią zespół wywalczył zaledwie… 18 punktów. Tylko 5 z 30 rozegranych spotkań udało się wygrać – cztery dopiero w rundzie wiosennej.
W klubie doszło wówczas do sporych zmian. Zespół przejął właśnie trener Sobek, który zastąpił na tym stanowisku doświadczonego Adriana Pajączkowskiego.

– Po spadku do Klasy Okręgowej opuściło nas aż 16 zawodników. Zaczęliśmy więc budowę nowego zespołu i skupiliśmy się mocno na naszych, miejscowych chłopakach. Wychowankach lub zawodnikach, którzy z MKS-u wypłynęli na głębsze wody, a teraz są doświadczonymi piłkarzami – wyjaśnia trener Sobek.
W pierwszym sezonie, rok temu, sprawdziło się to w 90%, bo awansu poprzez baraże nie udało się wywalczyć. W tym pojawiło się brakujące 10%.
Jednym z liderów drużyny stał się m.in. Jakub Kapica. To środkowy pomocnik urodzony w 2007 roku. Jeszcze osiemnastolatek, który w meczu z Chemikiem zdobył obie bramki. Postać na tyle wyróżniająca się na boiskach Klasy Okręgowej, że trafił do finałowej czwórki głosowania na Gracza Jesieni obecnego sezonu.
Dostępu do bramki MKS-u broni obecnie Mateusz Kipka (również rocznik 2007). Liderem defensywy stał się Dawid Piechota (rocznik 2007), któremu pomaga z boku m.in. Michał Lenart (rocznik 2004).

Nowym odkryciem trenera Sobka jest Tomasz Orlik. To kolejny ze środkowych pomocników. Rok młodszy od Kapicy i Kipki. Osiemnaste urodziny Orlik będzie świętował dopiero w grudniu.
– Cieszę się, że udało się stworzyć taki zespół trenerowi Adamowi, mimo różnych przeciwności losu- mówi prezes MKS-u Adrian Kowolik – Po spadku z 4. ligi, postawiliśmy na młodzież. Wsparci doświadczonymi wychowankami, którzy wrócili do Gogolina, udało nam się stworzyć zespół, który w ubiegłym sezonie do końca walczył o szybki powrót. W tym sezonie jesteśmy blisko awansu, choć dopóki to nie będzie „na papierze”… Uśmiech z twarzy nie schodzi, widząc zawodników, którzy chcą iść tą samą drogą co klub. Jak mawiał papież Jan Paweł II: z wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza – uśmiecha się prezes Kowolik.








