Na poziom Football World Klasy Okręgowej Adamietz Kadlub awansował po meczach barażowych. Nie przeszkodziło mu to kompletnie stać się rewelacją rundy jesiennej. Na 45 możliwych do wywalczenia punktów, zespół Patryka Sowińskiego zdobył… 41.
Nie dziwi więc fakt, że zespół z Kadłuba wygrał pierwszą część sezonu. Nad drugą Stalą Zawadzkie ma sześć, na nad trzecim TOR-em Dobrzeń Wielki aż dziewięć punktów przewagi. Wiosną będzie więc głównym kandydatem do awansu do Bank Spółdzielczy w Leśnicy 4. Ligi Opolskiej.
I właśnie o rundzie wiosennej, ale też i tej zakończonej, porozmawialiśmy z trenerem ekipy z Kadłuba Patrykiem Sowińskim.
Za Wami znakomita runda jesienna w Klasie Okręgowej. I to od razu po awansie. To jeszcze fala wznosząca po tym sukcesie czy już efekty dobrej pracy wykonanej m.in. latem?
Myślę, że to co powiem nie jest do końca oczywiste, ale uważam, że granie w barażach bardzo pomogło nam przygotować się do obecnego sezonu. Między końcem poprzednich rozgrywek a rozpoczęciem okresu przygotowawczego letniego minęło około 2 tygodnie. Dzięki temu byliśmy w stanie dość szybko wejść na pełne obroty i dobrze wystartować w początkowej fazie rundy jesiennej. Okres letni jest zazwyczaj bardzo krótki więc szybki powrót do pełnych obciążeń i podtrzymanie formy z poprzednich rozgrywek było kluczowe.
Patrząc na piłkarzy, którzy są w waszej drużynie, próżno szukać tam słabych punktów. Ten okres pracy nad składem był bardzo burzliwy dla Ciebie jako trenera?
Planowanie wzmocnień pod kątem gry w wyższej klasie rozgrywkowej rozpoczęliśmy już tak naprawdę po awansie do A klasy. Zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, że będzie nam ciężko rywalizować i walczyć o najwyższe cele bez odpowiednich transferów. Założyliśmy sobie, że w każdym okienku chcemy zrealizować 3-4 transfery, ale priorytetem dla nas jest to, aby w kadrze znajdowało się cały czas kilkunastu miejscowych zawodników.
Rozmowy z zawodnikami rozpoczynaliśmy odpowiednio wcześnie, aby kadra zamykana była stosunkowo szybko. Bardzo ważne było dla nas, żeby każdy transfer wnosił odpowiednią jakość na danej pozycji na boisku.
Zmian w zespole sporo było, ale chyba w Kadłubie nie był potrzebny proces aklimatyzacyjny dla nowych zawodników. Znacie się wszyscy doskonale z poprzednich zespołów czy rywalizacji boiskowej.
Tak jak wspomniałem, na przestrzeni 2 lat zmiany w zespole rozłożyły się na kilka okienek. Nie chcieliśmy robić rewolucji w jednej przerwie między rundami, bo znamy historię zespołów, którym nie wyszło to na dobre.
Jeśli chodzi o aklimatyzację nowych zawodników to nie było to zbyt trudne, bo ze zdecydowaną większością graliśmy wspólnie w Małejpanwi Ozimek, jeszcze nie tak dawno temu. To też był kierunek, który celowo obrałem w poszukiwaniu nowych zawodników, bo wiedziałem co każdy z nich jest w stanie wnieść do zespołu.

To teraz dwa słowa o samych rozgrywkach. Jesteście zadowoleni z jesieni w waszym wykonaniu?
Jesień w naszym wykonaniu była na pewno dobra. Wynik ligowy z pewnością bralibyśmy „w ciemno” przed rozpoczęciem rozgrywek. Kluczowe było pierwsze 5 spotkań, gdzie mierzyliśmy się z bardzo mocnymi zespołami, które stawiane były jako te walczące o najwyższe cele. Oczywiście możemy mieć lekki niedosyt jeśli chodzi o dwa remisy – z Ligotą Turawską oraz TOR-em Dobrzeń Wielki. Ale z przebiegu tych spotkań, remisy musimy po prostu szanować.
To czego możemy na pewno żałować w tej rundzie to odpadnięcie z Wojewódzkiego Pucharu Polski z drużyną ze Starościna. Jest to oczywiście zespół z 4. ligi, ale po tak szalonym meczu chciałoby się, aby ta przygoda trwała po prostu dłużej.
Wiosna będzie jedynie przypieczętowaniem tej dobrej formy z jesieni? Domyślam się, że będzie nieco trudniej, bo każdy będzie chciał utrzeć nosa liderowi.
Najgorsze co moglibyśmy teraz zrobić, to podejść do rundy wiosennej z przekonaniem, że awans nam się po prostu należy, a jego przypieczętowanie będzie tylko formalnością. Tak jak powiedziałeś, każdy będzie chciał urwać punkty liderowi i być zespołem, który przerwie passę bez porażki.
Przed nami 15 kolejek ligowych, w których trzeba pokazać, że na awans zasługujemy. Myślę, że jesteśmy na tyle doświadczonym zespołem, patrząc na same personalia, że każdy z zawodników będzie wymagał od siebie jeszcze więcej niż w rundzie jesiennej.

Stal Zawadzkie będzie tym najtrudniejszym rywalem? Nad resztą stawki macie już chyba bezpieczną przewagę, mimo połowy sezonu.
Uważam, że w tej lidze jest co najmniej kilka zespołów, które będą do końca chciały walczyć o awans. Różnica między nami, a trzecim TOR-em to tylko 9 punktów. Na przestrzeni 15 kolejek można łatwo taką przewagę roztrwonić.
W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, do 4. ligi awansują bezpośrednio drużyny z dwóch pierwszych miejsc, co z pewnością delikatnie ułatwia sprawę. Natomiast dla nas priorytetem jest awans z pierwszego miejsca i co najmniej powtórzenie wyniku z tej rundy.
A ile po awansie zmieniło się u samego trenera Patryka Sowińskiego? Bo zmienić musiało się chyba sporo.
Zdecydowanie! Najwięcej zmieniło się, po awansie z klasy B do A. Wtedy też zapadła decyzja o odejściu z 4-ligowej Małejpanwi i pełne zaangażowanie się w Kadłubie, także na boisku.
Na początku na pewno nie było łatwo, bo choćby poziom na treningu czy sparingach był zupełnie inny i ciężko było się przestawić. Z biegiem czasu mogę śmiało powiedzieć, że niczego nie żałuję i być może w kolejnym sezonie spotkamy się z Ozimkiem na tym samym poziomie rozgrywkowym.
Kolejnym aspektem, który zdecydowanie pomógł w podjęciu tej decyzji, były kwestie rodzinne. Łączenie gry na poziomie 4-ligowym i trenowanie Kadłuba pochłaniało bardzo dużo czasu.
Na koniec przenieśmy się trochę w czasie. Za 5 lat Adamietz Kadłub będzie czwartoligowcem czy będzie rywalizował wyżej?
5 lat w piłce to bardzo długo. Życzyłbym sobie i wszystkim osobom zaangażowanym w funkcjonowanie całego klubu oraz całej społeczności Kadłuba, aby LKS Adamietz Kadłub grał co najmniej na poziomie 4-ligowym.










