Fot. Mirosław Szozda

– Obie drużyny wiedzą o co grają i będzie to znów wymiana ciosów, jak w pierwszej połowie. Musimy zaryzykować… – mówił schodząc na przerwę kapitan naszej reprezentacji,  Michał Kubik. Po 20 minutach w opolskiej Stegu Arenie rezultat eliminacyjnego meczu Mistrzostw Europy Polska – Czechy był dokładnie taki sam, jakim zakończyło się spotkanie w Pradze, pięć dni temu. Wynik 3:3 gwarantował gościom udział w barażach o wyjazd do Holandii.

Wszystko zaczęło się od małego trzęsienia ziemi. Biało-czerwoni pierwszego gola stracili już w 3 minucie, ale następny fragment spotkania zagrali wręcz koncertowo, o 180 stopni odwrócili losy meczu i po 12 minutach prowadzili już 3:1. Podopieczni Błażeja Korczyńskiego stawali przed kolejnymi szansami na podwyższenie, ale zabrakło odrobinę skuteczności. Szkoleniowiec Tomas Neumann, który z futsalistami Czech pracuje od 2005 roku, miał w tym momencie bardzo nietęgą minę, ale rywale podnieśli się i zanim zawyła syrena na pauzę, doprowadzili do wyrównania.

Przy trzecim golu trochę zaspał nasz bramkarz, Łukasz Błaszczyk, którego po zmianie stron zastąpił doświadczony golkiper Rekordu Bielsko-Biała, Bartłomiej Nawrat. I zaczęło się na nowo… Kiedy przyjezdni po raz drugi w tym spotkaniu objęli prowadzenie, wydawało się, że może być to przełomowy moment zawodów. Tymczasem do akcji wkroczył Sebastian Leszczak. Zawodnik Clearexu Chorzów w odstępie kilkudziesięciu sekund najpierw stan rywalizacji wyrównał, a chwilę później znów byliśmy górą.

Rozpoczęła się prawdziwa wojna nerwów i wyścig z czasem. 5:4 to było przecież to, po co reprezentanci Polski wyszli na parkiet. Czesi gonili, dwoili się i troili, ale nie mogli jakoś trafić do naszej siatki. Kropkę nad „i” postawił z rzutu karnego ten sam Leszczak, po tym, jak stojący między słupkami Lukas Němec, wytrącił w powietrzu Sebastiana Grubalskiego. „Żółtko” dla bramkarza gości i nosze dla naszego atakującego…

Siódmy gol dla Polaków autorstwa Tomasza Luteckiego tak naprawdę otarł naszych południowych sąsiadów ze złudzeń. Ci w końcówce poprawili jeszcze odbiór swojego opolskiego występu, ale nie miało już to większego znaczenia, bowiem w ostatniej akcji meczu, bohater spotkania Leszczak, głową zdobył bramkę numer osiem. Radość z wywalczonego awansu na UEFA Futsal Championship 2022 była w naszym obozie przeogromna, zaś nasza satysfakcja, że stało się to w Opolu, wcale nie mniejsza. Gratulujemy i życzymy naszej reprezentacji „połamania” w turnieju finałowym na przełomie stycznia i lutego!

Wszystkim, którzy pomogli nam w organizacji spotkania wraz z Urzędem Miasta Opola, serdecznie dziękujemy!

el. Mistrzostw Europy 2022, Stegu Arena Opole: Polska – Czechy 8:5 (3:3)
Bramki: Krzysztof Elsner 5, Michał Kubik 10, Michał Marek 12, Sebastian Leszczak 26, 26, 37 (k), 40, Tomasz Lutecki 38 – Jan Janovský 3, David Drozd 13, Tomáš Koudelka 18, Michal Seidler 25, Lukáš Rešetár 38

Polska: 20. Łukasz Błaszczyk – 2. Michał Kubik, 3. Mateusz Madziąg, 5. Michał Klaus, 10. Sebastian Leszczak oraz 12. Bartłomiej Nawrat – 4. Patryk Hoły, 6. Piotr Łopuch, 8. Sebastian Grubalski, 9. Tomasz Lutecki, 11. Krzysztof Elsner, 13. Tomasz Kriezel, 14. Michał Marek, 15. Sebastian Wojciechowski.

Czechy: 1. Lukáš Němec – 4. Radim Záruba, 7. Lukáš Rešetár, 9. Tomáš Koudelka, 11. David Drozd oraz 16. Ondřej Vahala – 2. David Jošt, 5. Pavel Drozd, 6. Lukáš Křivánek, 8. Jan Homola, 10. Michal Seidler, 13. Michal Holý, 14. Jan Janovský, 18. Tomáš Vnuk.

Żółte kartki: Kubik – Janovský, Němec.

Sędziowali: Admir Zahovič, Aleš Močnik Perič (Słowenia).

Relacja Jacek Nałęcz, źródło 90minut.pl