Piłkarze MKS-u Kluczbork sięgnęli po Wojewódzki Puchar Polski. W finale rozgrywanym na Stadionie Miejskim w Kluczborku biało-niebiescy pewnie pokonali czwartoligowy LZS Starościn 5:0. Dla MKS-u to drugi taki triumf w historii klubu.

Faworyt jest tylko na papierze, a ten stadion widział już w pucharze wiele niespodzianek. Bardzo poważnie podchodzimy do tego finału i przez cały tydzień mocno się do niego przygotowywaliśmy. Pełna koncentracja na ten mecz finałowy, chłopaki zagrają na 120% zaangażowania – mówił przed naszymi kamerami szkoleniowiec MKS-u Łukasz Ganowicz przed pierwszym gwizdkiem.

I tak faktycznie było, bo od samego początku biało-niebiescy narzucili LZS-owi swój styl gry. Efekt przyszedł bardzo szybko. W 5 minucie na polu karnym ekipy ze Starościna faulowany został Konrad Janicki. Sędzia główny Jarosław Przybył wątpliwości nie miał i wskazał na jedenasty metr. Karnego na bramkę zamienił sam poszkodowany i kluczborczanie wyszli na prowadzenie.

Starościn starał się wyprowadzać kontrataki, ale dobrze dysponowani we wczorajszy wieczór byli defensorzy MKS-u. A za ich plecami czujny przez całe 90 minut był także Kacper Jureczko – młody bramkarz kluczborskiego zespołu.

W 27 minucie świetną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Kamil Muller. Dośrodkował on piłkę wprost na głowę Michała Biskupa i snajper MKS-u podwyższył prowadzenie. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona spotkania.

Standardowa procedura w szatni przy tym wyniku jest taka, że mówimy sobie, żeby mocno wyjść na drugą połowę i szybko zdobyć bramkę kontaktową – mówił w przerwie w naszym studiu trener edukator PZPN, były szkoleniowiec MKS-u Kluczbork Andrzej Konwiński – Im będzie ten mecz trwał dłużej, tym będzie o to trudniej. Wydaje mi się, że taki plan swoim zawodnikom zaprezentują trenerzy Tomasz Chatkiewicz i Michał Buła. Myślę, że te pierwsze minuty będą bardzo agresywne w wykonaniu piłkarzy Starościna – dodawał trener Konwiński.

Faktycznie po przerwie LZS ruszył do ataku i miał swoje dobre minuty. Brakowało jednak celnego uderzenia i większego zagrożenia bramki Jureczki. Próbował z dystansu Leszek Nowosielski, ale przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Z pola karnego głową uderzył też Kamil Babiarz, ale strzał był zbyt słaby, by zagrozić bramce kluczborczan.

MKS przetrwał napór rywali i w 57 minucie trafił po raz trzeci. Do rzutu wolnego z okolicy 20 metra podszedł wprowadzony w przerwie Kamil Nykiel i potężnym strzałem pokonał Wiktora Lipca.

Ta bramka mocno podcięła skrzydła ambitnej ekipy ze Starościna. Na domiar złego, w 63 minucie, Lipiec znów wyciągał piłkę z siatki. Po składnej akcji swojego drugiego gola w tym meczu strzelił Janicki.

Pewnym już więc było, że starowiczanie nie dogonią rozpędzonych piłkarzy gospodarzy. Aktywny na skrzydle był Patryk Słupianek, dobrze piłką operował także Damian Sobczak, ale było to zbyt mało na świetnie dysponowany MKS. Ten strzelił raz jeszcze. Po szybkim ataku znakomitą piłkę w pole karne posłał Dominik Lewandowski. Tam kompletnie niepilnowany był Patryk Tuszyński. Doświadczony napastnik takich sytuacji nie zwykł marnować i po raz piąty tego wieczora pokonał Lipca.

Tuż przed końcem finału Janicki mógł jeszcze dwukrotnie skompletować hattricka. Dwukrotnie jednak przegrał rywalizację z bramkarzem LZS-u. Najpierw Lipiec obronił jego uderzenie z rzutu karnego, później wygrał rywalizację sam na sam.

MKS wygrał więc finał 5:0 i drugi raz w swojej historii sięgnął po zwycięstwo w finale Wojewódzkiego Pucharu Polski. Dzięki temu będzie on reprezentował Opolszczyznę jesienią w STS Pucharze Polski.

Oczywiście mieliśmy nadzieję, że dzisiaj uda się wygrać. Ale nie ma co kryć – MKS to rywal z najwyższej półki, znacznie wyższej niż nasze standardy – mówił po ceremonii dekoracji pomocnik LZS-u Leszek Nowosielski – Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia i ile potrzebujemy szczęścia, żeby ten mecz wygrać. Staraliśmy się nie stracić bramki tak szybko. Kontakt przy rzucie karnym był, można było gwizdnąć lub nie, ale trzeba oddać, że MKS dobrze to wykorzystał i mocno wszedł w ten mecz – dodawał były piłkarz polskiej Ekstraklasy.

Na pewno nie nazwałbym się bohaterem tego finału, ale na pewno dużą cegiełkę dołożyłem do naszego zwycięstwa – cieszył się po meczu Konrad Janicki, strzelec dwóch goli – Tak szybko zdobyta bramka zawsze daje dużego kopa. Mogliśmy wyżej wyjść na przeciwnika i kontrolować mecz finałowy – dodawał Janicki.

Mecz, jako sędzia główny, poprowadził Jarosław Przybył. Dla doświadczonego arbitra było to pożegnanie z sędziowaniem na Opolszczyźnie.

To dla mnie bardzo wyjątkowy moment. Zawsze chciałem być w cieniu i wydaje mi się, że dzisiaj też mi się to udaje. Dopiero z tego cienia wyszedłem odbierając pamiątkową statuetkę za prowadzenie tego finału. Kibice owacyjnie zaczęli krzyczeć moje imię, bardzo mnie to wzruszyło. To było moje pożegnanie z Kluczborkiem i chciałem, żeby to wyszło jak na dobrych urodzinach – mówił po meczu Jarosław Przybył.

MKS Kluczbork – LZS Starościn 5:0 (2:0)

5’ Konrad Janicki (k.)
27’ Michał Biskup
57’ Kamil Nykiel
63’ Konrad Janicki
78’ Patryk Tuszyński

MKS Kluczbork: Kacper Jureczko – Jakub Knejski, Jakub Trojanowski, Krzysztof Napora, Kamil Muller, Rafał Niziołek, Marko Zawada, Dominik Lewandowski, Patryk Tuszyński, Michał Biskup, Konrad Janicki oraz Kajetan Radomski, Nazar Rusiak, Kamil Nykiel, Marcin Kamski, Mateusz Kulig

LZS Starościn: Wiktor Lipiec – Bartosz Mazepa, Miłosz Paradowski, Maciej Sacha, Patryk Słupianek, Damian Sobczak, Leszek Nowosielski, Marcin Mendak, Paweł Ziemba, Kamil Babiarz, Miłosz Reisch oraz Wiktor Łuczak, Gracjan Gacmaga, Miłosz Culic, Mykola Serzhaniuk, Michał Wróbel

Sędziowie: Jarosław Przybył – Maciej Kosarzecki, Jacek Babiarz – Szymon Łężny